Córka Starsza siedzi przy stole, przegląda swoje papierzyska, rysuje, "czyta", no i nieustannie gada...
Córka Starsza: mamo, dasz mi nożyczki?
Matka: a po co Ci? (noż kurde - po co może dziecko chcieć nożyczki, może żeby coś hmm... wyciąć? - macierzyństwo czasem ogłupia...)
Córka Starsza: potrzebuje coś wyciąć (no patrz, jajko mądrzejsze od kury)
Matka pozoruje sprzątanie, a konkretnie uprawia dyscyplinę "poprawiania wyglądu zewnętrznego", czyli: łał, ale odsprzątane - no odsprzątane, tylko do szafek i zapasowego pokoju nie wolno zaglądać (zgodnie z tą zasadą, że tajemnica dobrze wysprzątanego dwupokojowego mieszkania polega na tym, iż jest ono trzypokojowe)...
Córka Starsza: mamo, dasz taśmę klejącą?
Matka: a po co Ci taśma? (czasem sama nad sobą ręce załamuję...)
Córka Starsza: potrzebuję coś przykleić (no i znowu oczywista oczywistość jak to pewien polityk był łaskaw ująć)
Kilka chwil później, wyraźnie ucieszona Córka Starsza pyta, czy może iść do swojego pokoju. Ależ bez krempacji Córko - idź!
Kolejnych kilka chwil mija i Matka - zamiast delektować się ciszą - zaczyna się niepokoić, czemu tak cicho?
Idzie więc na górę do pokoju Córki Starszej, ale odbija się od drzwi:
A za drzwiami zadowolona Córka Starsza - odpoczywa i mówi, żeby jej nie przeszkadzać, bo kiedyś jej to przeczytałam i ona zapamiętała co to i sobie zrobiła...
popłakałam się ze śmiechu ;D.. może być wiele zastosować nożyczek i taśmy :P
OdpowiedzUsuń