wtorek, 14 maja 2013

Zakochana Córka Starsza

Po odebraniu Córki Starszej z instytucji państwowej zostałyśmy jeszcze chwilę na przedszkolnym placu zabaw.
 Córki się ganiają, zjeżdżają, huśtają... 
Z przedszkola wychodzą kolejne dzieciaki z rodzicami. 
W którymś momencie Córka Starsza staje i macha i się drze: "heeeej Karol". Matka patrzy na nią podejrzliwie, bo to dla niej zachowanie nietypowe (typ cichy i skryty w stosunku do ludzi). A tu - zero krempacji, uśmiech dookoła głowy niemalże i prawie rumieniec na policzkach...
Ki cholera?!
Rzeczony Karol odmachuje i też się drze: "a co ty tu robisz?". Na co Córka Starsza rezolutnie odpowiada: "no jestem tu".

Karol odjechał z matką swą, a Córka Starsza tako Matce rzecze: "mamo, bo to taki mój książę jest... ale nie mogę mu powiedzieć, że go kocham...". Matce przybywa w sekundzie lat i siwych włosów, ale zachowuje zimną krew i pyta Córkę: "dlaczego nie możesz?". Córka odpowiada, że przecież słyszałam co powiedział... Matka jej na to, że słyszałam tylko jak spytał co tu robi. Córka Starsza mówi: "no właśnie" i temat się ucina...

Matka sprawdziła w prywatnych archiwach i znalazła swą notatkę z dnia 25 września 2012:
Dialog z (wówczas) 4-letnią córką:
Córka Starsza: mamo naszyjnik mam, ale bransoletki nie mam (wylansowała się do przedszkola w różowej biżuterii ;))
Matka: a gdzie jest bransoletka?
Córka Starsza: Karol mi złamał, ale to nic nie szkodzi, bo ja się w nim zakochałam...
Matka: ale jak to się zakochałaś?
Córka Starsza: no jak leżeliśmy na podusiach, a on łobuzował, i potem jak wstawał to ja się w nim zakochałam...


W świecie, w którym rozpada się co czwarte małżeństwo i w cholerę związków dorosłych ludzi - zakochanie Córki Starszej w obiekcie zwanym "Karol" trwa już prawie rok...
A mają po lat 5 (prawie)... 

No właśnie... ;)
www.art-madame.pl

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. i takie proste, prawda? Ale sprawy sie nieco skomplikowały - zapraszam na aktualizację ;)))

      Usuń

Komentuj, na zdrowie!

AddThis