piątek, 13 września 2013

Teściowa

Teściowa.
Obiekt żartów, kpin, niezliczonych memów...

 


Groźność Teściowej jest odwrotnie proporcjonalna do ilości kilometrów dzielących miejsce zamieszkania w/w od miejsca zamieszkania zięcia lub synowej.
Przy czym: im mniej kilometrów ich dzieli, tym Teściowa jest gorsza, z apogeum, które zostaje osiągnięte w sytuacji mieszkania pod jednym dachem.

Tęściowa Jaśniemęża (prywatnie moja Mama) mieszka w odległości około 30 km, sezonowo - 50 km (działka), a dwa tygodnie w miesiącu - dzieli ich prawie 300 km (praca).
Więc jest pięknie.
Układy są zdrowe.
Spięć nie ma.
Nikt nikomu do garów nie zagląda.
Rodzinne spotkania przebiegają w sielankowym więc nastroju.

Aż do wczoraj.
Wczoraj nastąpiło tzw. breakthrough.
Stoimy sobie przed domem, słoneczko świeci, kawka, ciastko i rozmowa...

Jaśniemąż: ja generalnie z Waszą Córką to ciężko mam ostatnio... Jak nie reduktor ciśnienia jej stuka, to konika polnego mi każe po domu o północy łapać... Albo z płaczem dzwoni, że ją mysz zaatakowała...
Mój Tata: to trzeba kilka łapek założyć...
Ja: założył małżonek, ale się nie złapała...
Moja Mama: ale jak to zaatakowała?
Ja: no z szafki mi wypadła...
Jaśniemąż: ale nie taka zdechła, tylko żywa...
Ja: wypadła i uciekła po lodówkę...
Moja Mama: no i?
Ja: no i się przestraszyłam!
Moja Mama: ale czego?
Ja: no myszy!
Moja Mama: ale takiej zwykłej, małej? (tu gest pokazujący niewielki rozmiar stworzenia myszowatego)
Ja: tak.
Moja Mama: no ale że co? Jak byłaś mała, to się niczego nie bałaś, żaby łapałaś...
Ja: no ale taka mysz jest obrzydliwa!
Moja Mama: taka mała?
Ja: taka mała! Po szafkach mi łazi!
Moja Mama: no i co się dzieje jak tak łazi?
Ja: obrzydliwe to jest i już!
Moja Mama: obrzydliwe to by było gdybyś ją w garze z zupą znalazła, a tak...

No taka sytuacja:
Teściowa trzymająca stronę zięcia!
Dramatyczne zaprzeczenie absolutnie wszelkich porzekadeł i podań ludowych!

Tak się Szanowna Mamo po prostu nie godzi!
Powinnaś zięcia opieprzyć, że dopuścił do sytuacji, w której mysz po domu się panoszy. Następnie pouczyć o szkodliwości szkodnika, zwłaszcza o zagrożeniu jakim ten szkodnik jest dla Twoich wnuczek ukochanych. Opiekuńczym gestem objąć swoją córkę i pocieszyć, że z takim mężem się męczyć musi, co to nie dba o jej bezpieczeństwo i jeszcze śmieje się z jej łez...






8 komentarzy:

  1. Moja mama też zawsze trzyma stronę męża.... wiem co czujesz. Chcesz - pykniemy grupę wsparcia..;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze moja mamunia tez zawsze trzyma strone mojego ślubnego. To znaczy że nasi mężowie mają dobre teściowe, tylko nam żonom cholery sie trafiają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mama zawsze trzyma stronę mojego A. ;)
    ZAWSZE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja na szczęście nie zawsze... No już bez przesady! Byłby foch! ;)

      Usuń

Komentuj, na zdrowie!

AddThis