niedziela, 1 czerwca 2014

Wsparcie w wychowaniu

Wychowanie to proces z grubsza przypominający działania na froncie. Wojennym.
Im młodsza jednostka wychowywana (czyt. dziecko) - tym proces łatwiejszy, wbrew wszelkim pozorom. Proces wychowywania zaostrza się (jak większość konfliktów zbrojnych) z biegiem lat i dochodzi do tzw. momentu kulminacyjnego, gdy jednostka wychowywana osiąga wiek lat nastu (lub wcześniej nieco). 

Jeżeli więc obecnie zmagasz się matko z problemami typu: nie sprząta po sobie za cholerę, nie sika do nocnika, nie chce jeść marchewki, gryzie (Cię), a w piaskownicy tłucze inne dzieci łopatką po głowie - to wiedz, że to wszystko jeszcze pikuś, że będzie ciężej. Za kilka lat wspominać z tkliwością będziesz chwile, gdy wystarczyło zabrać z rączki łopatkę, powiedzieć "nunu" lub nieco poważniej: "nie wolno bić innych, bo to boli", po czym powtórzyć to jakieś sto razy i już: gotowe i wychowane. I to skutecznie - nie tłucze przecież już nikogo łopatka po głowie! 
Za lat kilkanaście przyjdzie Ci się zmierzyć z popalającym papierosy nastolatkiem siedzącym na ławce obok (o ironio!) piaskownicy (tak, tej samej!). I co? Podejdziesz, powiesz "nunu" lub nieco poważniej: "co Ty do cholery robisz, oddawaj te fajki, tak - wszystkie, szkodzisz własnemu zdrowiu przecież", po czym nastolatek pójdzie do sklepu i kupi sobie następną paczkę... 

W razie zaostrzających się konfliktów zbrojnych o wsparcie można poprosić NATO. Pomaga lub nie. Czasem wkracza i robi rozpierduchę, a czasem symuluje wkraczanie, wykonując ruchy pozorne (mniej lub bardziej) lub trzyma się z boku i czeka na rozwój sytuacji. 

W proces wychowania o wsparcie można poprosić Ojca Dziecka. Pomaga lub nie. Wkracza, gdy sytuacja staje na ostrzu noża i grozi jego użyciem przez którąś ze stron konfliktu. Czasem symuluje wkraczanie rzucając tubalnym głosem: "co tam się dzieje?", po czym szybko wycofuje się do swojego okopu (czyt.pracy). Najczęściej zaś Ojciec Dziecka gra rolę dobrego policjanta, bo rola tego złego już dawno została obsadzona, przez matkę. Podobno matki są w niej najbardziej przekonywujące... 

Efektem tych wszystkich zmagań wojennych są objawy stresu bojowego u większości matek: chroniczne zmęczenie, nerwowość, zęby starte od zaciskania i język zeżarty do połowy od ciągłego gryzienia się weń, nieobecny lub błędny wzrok... To wszystko zaś dlatego, że każda matka w każdej (niemal) sytuacji dąży do rozwiązań pokojowych, a to niestety pochłania sporo energii, wysysa, zasysa... Czasem nie zostaje nic poza otępieniem po dniu nieprzerwanych walk. 

Wówczas zdarza się, że wsparcie nadchodzi ze strony, z której nie oczekiwaliście, że nadejść może...

Córka Starsza: czemu jesteś taka smutna mamusiu?
Matka: zmęczona jestem córeczko, nie słuchacie mnie kompletnie, a Natala dzisiaj ma tzw "wścik pupy"...
Córka Starsza: aha. Poczekaj tu mamo. 

Po tych słowach wzięła Córka Starsza Córkę Młodszą za rękę i poszły się naradzać na pole.
Wróciły po kilku minutach...

Córka Młodsza: juś jeśtem WYCHUCHANA
Matka: co jesteś?
Córka Młodsza: WYHAHANA
Matka: co ona jest?
Córka Starsza: mówi, że jest WYCHOWANA. Ja ją wychowałam, mamo!
Matka: aha...Jak tego dokonałaś? 
Córka Starsza: to było proste, pokażę ci. Natala, będziesz sikać do nocnika?
Córka Młodsza: tak
Córka Starsza: nie będziesz już ryczeć bez powodu, tak?
Córka Młodsza: tak
Córka Starsza: będziesz po sobie sprzątać zabawki?
Córka Młodsza: tak
Córka Starsza: będziesz smarować serkiem po kanapie?
Córka Młodsza: nie
Córka Starsza: będziesz pisać długopisem po ścianach?
Córka Młodsza: nie...

Rozbroiły mnie. 

Wniosek z tego taki, że warto mieć na podorędziu SAPERA. 
Rozbraja wszystkie bomby, również te konstruowane przez siebie (a to nie lada sztuka!). 


4 komentarze:

  1. Rozbroilyscie mnie! :) Swietny tekst, genialny dialog, boskie jestescie <3 :)
    Buziaki ode mnie i Pani Corki dla Ciebie i Dziewczynek :* :)

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, na zdrowie!

AddThis