poniedziałek, 23 grudnia 2013

Zdrada doskonała

Jak się kręci wałki na boku lub w bok skacze, puszcza kogoś w trąbę lub na lewiznę chodzi - trzeba być ostrożnym. Wiadomo!
Gdyby się puszczana w trąbę osoba dowiedziała - to mogłaby się zrobić niezła wichura, a właściwie zrobiłoby się tornado i byłoby pozamiatane, tzn zamiatać by było co...

A tu z kochanką lub kochankiem czasem trzeba się zdzwonić celem umówienia spotkania tajnego lub esemesa romantycznego wysłać celem podgrzania i tak gorącej atmosfery.

A jeśli tak puszczana w trąbę osoba, gnana przeczuciem jakimś fatalnym po telefon nie swój sięgnie i zobaczy:

Kasia - wiadomość SMS, godz. 10:39, treść: "nie mogę się doczekać spotkania";
Kasia - połączenie 2,26, godz. 11:45;
Kasia - wiadomość SMS, godz. 12:05, treść: "co jesz na luch?"
Kasia - połączenie 6,43 min, godz. 1415;
Kasia - wiadomość SMS, godz. 16:34, treść: "co byś ze mną zrobił tu i teraz?"
Kasia - połączenie 0,37 sec., godz. 19:23;
Kasia - połączenie 0,15 sec., godz. 23:05.

Opcjonalnie:
Adam - wiadomość SMS, godz. 10:39, treść: "nie mogę się doczekać spotkania";
Adam - połączenie 2,26, godz. 11:45;
Adam - wiadomość SMS, godz. 12:05, treść: "co jesz na luch?"
Adam - połączenie 6,43 min, godz. 1415;
Adam - wiadomość SMS, godz. 16:34, treść: "co byś ze mną zrobiła tu i teraz?"
Adam - połączenie 0,37 sec., godz. 19:23;
Adam- połączenie 0,15 sec., godz. 23:05.

No i jak się z tego wytłumaczysz skaczący w bok pędziwiatrze? No ciężko, ciężko...
No bo co to za Kasia vel Adam dzwoniący po kilka razy dziennie i wysyłający dziwnej treści esemesy?
Co to w ogóle znaczy: co byś ze mną zrobił / zrobiła?!
No tłumacz się, no tłumacz!!!
Nie ma dobrego wytłumaczenia, no nie ma...
Gdy Cię złapią za rękę - mów, że to nie twoja ręka.
Nie mój telefon, nie moja Kasia / nie mój Adam, nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem...
No można jeszcze tak próbować, ale puszczana w trąbę osoba ma nos i tzw wczutę - raczej się nie uda.

I oto na scenę teatru wszystkich błądzących wchodzi ON, Jaśniemąż.
W przebłysku geniuszu wpada na pomysł powalający na kolana swą prostotą...
Kluczowym bowiem zagadnienie jest: jak podpisać kochankę / kochanka w telefonie?
Wiadomo, że nie imieniem - no wiadomo.
Wiadomo, że nie imieniem kogoś kogo puszczana w trąbę osoba zna i nie podejrzewa (np Magda 2 - przy czym Magda jest po prostu Magdą, a Magda 2 jest Kasią). Prędzej czy później puszczana w trąbę osoba się połapie, że coś jest nie halo, a konkretnie, że halo jest za dużo do jednej osoby...

Jaśniemąż: bo jak mi się znudzisz - co może stać się w każdej chwili - to ja kochankę sobie opiszę w telefonie jako T-Mobile albo NC+. Oni w kółko dzwonią, nie połapiesz się! Każdego smsa można wytłumaczyć dziwną akcją marketingową... 

Czyżbym czuła podmuch wiatru huraganowego...?
Eeee, nie czuję... ;)
Ale myśl zacna - przyznajcie.
A jako że ją upubliczniłam to jakby... łeb hydrze ukręciłam.


Epilog:
Jaśniemążowi, siedzącemu w pracy enty dzień z rzędu zadzwonił telefon. Spojrzał na wyświetlacz: Biuro Numerów. Biuro Numerów? WTF? Odebrał, a po drugiej stronie usłyszał... jednego ze współpracowników. Się zwichrowała pamięć i kontakty w telefonie.
I tak oto narodziła się genialna koncepcja zdrady doskonałej...









8 komentarzy:

Komentuj, na zdrowie!

AddThis