czwartek, 24 lipca 2014

Każdy rodzic to cyrkowiec

Powrót znad morza.
Cała Polska do przejechania.
Chętnych do przejechania jest więcej niż kilka (tysięcy).
Przejeżdżający (tę Polskę) mijają się więc, zajeżdżają sobie drogę, wyprzedzają, nie wpuszczają...
Przejeżdżający (tę Polskę) zwalniają tylko w jednej sytuacji: korek.


Korek przed bramkami na autostradzie bezceremonialnie obnaża wnętrza samochodów.
Jedne czyste i pustawe, z dorosłymi osobnikami na pokładzie.
Drugie zapakowane pod sam dach: wiaderko, ponton, rowerek, namiocik, jeszcze jedno wiaderko i zestaw foremek, turystyczna lodówka, kocyk, samochodzik, lalka. No i dzieci w roli pasażerów.
Te pierwsze to czterokołowe samochody osobowe.
Te drugie to cyrki na kółkach, które tyle maja wspólnego z tymi pierwszymi, że też poruszają się na czterech kołach...

Stoimy w tym korku, a ja obserwuję.

W samochodach (tych osobowych) - kulturalne rozmowy, dyskretne (lub nie) śmiechy, muzyka, smartfony, tablety i inne fony. Spokój i równowaga.
W cyrkach - cyrk.
Z niebieskiego vana kilkuletni chłopiec puszcza bańki przez otwarte okno. Z zielonego tico stojącego za niebieskim vanem wychyla się mała dziewczynka z siatką na motyle i próbuje łapać bańki. Z czarnego bmw wystają przez okno różnokolorowe skarpetki. W czerwonym fordzie dwóch chłopców bije się piankowymi mieczami. W białym oplu nad tylnym siedzeniem eksploduje paczka czipsów.
W naszym aucie trwa w najlepsze wojna podjazdowa (choć pojazd nie jedzie) o różową plastelinę. Artykułowane są również żądania: "na ląćki mama na ląćki!" oraz "siku". Tak, jasne, siku. Na środkowym pasie zakorkowanej autostrady 2,5 km przed bramkami...

I do głowy przychodzi mi krótki fragment przeczytanej nad morzem książki: 

Joudi Picoult "Bez mojej zgody"
Każdy rodzic jest trochę cyrkowcem. Przy milczącej aprobacie (lub dezaprobacie) wstrzymującej oddech widowni próbujemy przejść po linie życia. Lina się chwieje, wygina, odkształca, a my balansujemy bez żadnego zabezpieczenia marząc o tym, by szczęśliwie dotrzeć na drugi koniec.


4 komentarze:

  1. u mnie Zołzina jest jeszcze niechętna do cyrkowych akcji - to ja jestem teatrem jednego aktora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i pewnie czasem marzysz tylko o tym, by dociągnąć do końca spektaklu ;)))

      Usuń
    2. Cyrk.. Celna metafora. Niedługo ruszamy w trasę. Trzeba przytroczyć do samochodu cały namiot. Ja będę udawać lwa. Tresowanego ofkors...

      Usuń

Komentuj, na zdrowie!

AddThis