wtorek, 19 maja 2015

Studium dziecięcego focha

Każdemu kto przeżył bunt dwulatka może się wydawać, że przeżył już wszystko. Śpieszę życzliwie wyjaśnić, że nie, że bunt dwulatka to nic w porównaniu z... FOCHEM. Bunt dwulatka jest jak odpalenie w przydomowym ogrodzie zestawu fajerwerków za 49,90, focha natomiast przyrównać można do pokazu sztucznych ogni, podczas którego w niebo wystrzeliwuje się pierdyliard efektownych petard. Strzelić focha można z wielu powodów: Sylwestra, Wianków i źle dobranych skarpet. 

Jak radzić sobie z dziecięcym fochem? Oczywiście najlepsza jest profilaktyka, a żeby była skuteczna - trzeba koniecznie rozpoznać mechanizm powstawania focha. 

Studium dziecięcego focha 
na przykładzie skarpetki

Odbierasz z przedszkola uśmiechnięte, wybawione i najedzone dziecko, które Panie wychwalają pod niebiosa, że takie grzeczne, że milaszek taki, słodziak, i czy ono w ogóle z jakiegokolwiek powodu płacze? Możesz powiedzieć, że owszem płacze i wcale nie jest z niego taki milaszek, ale w sumie po co? I tak nikt ci nie uwierzy...

No więc odbierasz to dziecko, całujesz, przytulasz, wąchasz główkę wciąż jeszcze pachnącą odrobinę niemowlęciem, zaprowadzasz do szatni i prosisz o przebranie butów.
Tutaj po raz pierwszy pojawia się temat skarpety, bo się zawinęła i "ciaśni", ała, wyprostuj, naciągnij, nie tak bardzo, mniej, nie tak mniej, za bardzo mniej, średnio... Naciągasz więc skarpetę średnio, pomagasz ubrać buty i już czujesz, że popołudnie naznaczone będzie ową skarpetą i... fochem.

Przyjeżdżacie do domu, otwierasz drzwi do domu, dziecko wchodzi do przedpokoju, ściąga buty i pyta, czy może ściągnąć skarpety, zezwalasz, dziecko ściąga...
5 minut później dziecko zanosi się płaczem. Czemu płaczesz? O skarpety! Ale że o co chodzi ze skarpetami, przecież ściągnięte? 
FOCH! Bo skarpety ściągnięte, a dziecko jednak nie chciało. 

To ubierz z powrotem. FOCH! Bo samo, bo nie chce mi się, bo gdzie są...
Przynosisz nowiuśkie skarpetki z Peppą, bo te po przedszkolu zdążyłaś już wrzucić do prania. 
FOCH! Dziecko chce te, które miało w przedszkolu! 

Tłumaczysz, że brudne, że piasku pełno w przedszkolnej piaskownicy, że w praniu... FOCH!
Wygrzebujesz z prania nie mogąc znieść zawodzenia, podajesz dziecku - FOCH! Bo brudne...
No przecież mówiłam, ze brudne... FOCH! Dlaczego tak mówisz, jak mówisz że brudne to chce się dziecku płakać o czym informuje się płacząc i fosząc.

No to mogą być te skarpety z Peppą? Mogą. Ubierasz. 

5 minut później dziecko chce wyjść na pole, ubiera buty i płacze, bo skarpety z Peppą się zawijają i "ciaśnią" i czy ono może buty bez skarpet? Zezwalasz.

Mija kolejne 5 minut i... FOCH, bo dziecko siedzi w przydomowej piaskownicy, a ty nie dałaś mu skarpet i teraz ma piasek w butach i piasek boli w "giry stopy". 
Proponujesz, że może ściągnąć buty w piaskownicy, jak na wczasach, na plaży 
(tonący rodzic chwyta się nawet brzytwy). 
Dziecko jednak nie chce jak na plaży, bo siedzi w piaskownicy i chce skarpety, i buty, 
i koniec kropka, i FOCH!

Podsumowując
FOCH strzela znienacka, na odlew i prosto w rodzicielski umęczony pysk; FOCH służy do testowania granic cierpliwości rodzica; a liczba potencjalnych FOCHÓW jest zdecydowanie nieskończona i nie dzieli się przez 0, lubi się za to mnożyć i podnosić do potęgi. 

Sposób na FOCHA jest bardzo prosty
wystarczy włożyć lub ściągnąć odpowiednie, wybrane przez dziecko skarpetki. 
Jedyna trudność polega na tym, by zrobić to w odpowiednim czasie. O naiwności... 


4 komentarze:

  1. Haha, znajome to, znajome. Choć ja, jako matka despotyczna, fochy po prostu olewam nie wykazując zrozumienia dla problemu z przykładową skarpetą. I u nas olewanie najlepiej działa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też z reguły olewam, ale bywam zmęczona...

      Usuń
  2. hi hi znajomo brzmi i powiem ci, że wiek tu nie ma znaczenia :) moja córka ma 5,5 roku...ostatnio tematem focha był...dżem - wczesniej wprost go uwielbiała i prosiła o dokładkę kanapki z owym dżemem, w sklepie wybrała ten a nie inny bo to jej ulubiony, a co się dzieje pewnego ranka???? Mama co ty mi dałaś? Chcesz mnie otruć, to jest bleeee. No i ręcę ci opadają!

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, na zdrowie!

AddThis