sobota, 29 marca 2014

Poniosło mnie

PRZYNIEŚĆ należy wino dla pana domu i wiecheć dla pani domu.
Można również PRZYNIEŚĆ zakupy do domu (choć tu bardziej adekwatne byłoby słowo: przytachać - zwłaszcza jeśli spodziewamy się w/w gości z winem i wiechciem). 
PRZENIEŚĆ można coś z miejsca na miejsce, uczucie z jednej osoby na drugą. Ekspresowo PRZENOSZĄ się zarazki i ponoć życie jest chorobą PRZENOSZONĄ drogą płciową.

PRZENOSZENIE ciąży nie jest z kolei niczym przyjemnym, bo jak wiadomo NOSZENIE brzucha w dziewiątym miesiącu nie jest ani łatwe, ani przyjemne. "DONIOSĘ, DONIOSĘ" - mówił Wojciech Mann NIOSĄC w spocie reklamowym kubek napełniony po brzegi herbatą i... wiedział co mówi. DONIESIENIE bywa wyzwaniem. No chyba, że robi się DONOS na Pudelka - wówczas to nie wyzwanie, tylko zwykłe świństwo. 
NOSIĆ można dziecko na rękach (jak już się z brzucha WYNIESIE), kwiaty we włosach, wiadro z wodą... Można się NOSIĆ i OBNOSIĆ - należy jednak pamiętać o wilku, co to NOSIŁ razy kilka, PONIEŚLI i wilka. 
Skoro PONIEŚLI to i WYNIEŚLI (najpewniej z lasu).
WYNIEŚĆ można właściwie wszystko. Zwłaszcza jeśli się to uprzednio WNIOSŁO. Jeżeli zaś nie da się WYNIEŚĆ, ani WNIEŚĆ - należy to rozkręcić lub porąbać w cholerę (starą meblościankę, nie wilka).
NANIEŚĆ można poprawki do tekstu i błoto do chałupy (zwłaszcza, gdy wycieraczka - świnia! - wyleniała niczym stary wilk). 
Dokąd nas te dywagacje ZANIOSĄ? Wiem, że teoretycznie powinnam użycz słowa "doprowadzą", ale słowo owo nie pasuje mi do koncepcji, poza tym postawmy na praktykę...

W praktyce zaś sprawa wygląda tak: 

Córka Starsza: co robisz?
Matka: zdjęcie. Na pamiątkę.
Córka Starsza: tylko mi nie mów, że to wrzucisz na fejsbuka!
Matka: a skąd! Na blog wrzucę. 
Córka Starsza: to ja się WYNOSZĘ (po czym  zwiała z podłogi na kanapę będąc przekonaną, że umknęła z kadru...)


Moje Córki jak widać specjalizują się w ROZNOSZENIU. 
ROZNIEŚĆ potrafią wszystko i wszędzie, na każdej dostępnej powierzchni (bez ograniczeń metrażowych). 

Mnie ROZNOSI na sam widok. 
NOSI mnie na myśl, że trzeba to ogarnąć. 
Najważniejsze jednak, by nie dać się PONIEŚĆ emocjom. Na chłodno to wszystko, na chłodno...

Keep calm 
and 
PRZYNIEŚ, WYNIEŚ, pozamiataj...



9 komentarzy:

  1. Kurdę jak bym widziała moje mieszkanie...dosłownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba większość z nas tak ma. Bądź miewa :)))

      Usuń
  2. OMG!
    zdolne córcie, a teksty mają zabójcze.
    wszystko uwiecznione na zdjęciu - wspaniała pamiątka !:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie! To pamiątka! Bo jestem pewna, że kiedyś będę się nad tym zdjęciem wzruszać, nie obruszać ;)
    Miłej soboty!

    OdpowiedzUsuń
  4. O widzisz,pisałam o tym ostatnio...no syn starszy też drży,przed wrzuceniem zdjęcia na facebooka...jeszcze,syn młodszy za to pozuje.
    Przynieś,wynieś,pozamiataj,a jak masz czas to se polataj - rzecze Ojciec mój własny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. latać mam "na" (miotle np) czy "z" (ścierą np)? Czy generalnie pozwolić sobie na odlot? :))))

      Usuń
  5. Swietnie napisany tekst:))

    OdpowiedzUsuń
  6. niesamowita nota;) doskonale dopracowana stylistycznie.....naspisana wręcz jakby pisała ją zawodowa polonistka ( może nią jesteś nie znam cię zaglądam na twojego bloga od niedawna)...nadawałaby się na dyktando;)))))


    ale to co na focie - skąd ja to znam;))))))) u mnie jest dwóch specjalistów or roznoszenia domu w eprzynę i taki obrazek to codzienność nie mam czasem siły sprzątaćchoć starszak zbiera swoja zabawki i sprząta po sobie choć nie zawsze z taką samą chęcią i motywacją i tak jeszcze skarbów zostanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięęęki ;))) Polonistką nie jestem, choć czasem z taką jedną spotykam się na kawie (blog: Doktor Maltretor & Siostra Ostra - polecam!) ;)))
      A obrazek to też codzienność :)))
      Pozdrawiam!

      Usuń

Komentuj, na zdrowie!

AddThis