czwartek, 21 kwietnia 2016

Call center master!

Polskie Stowarzyszenie Marketingu było łaskawe złożyć do Ministerstwa Edukacji Narodowej wniosek o wpisanie na listę zawodów... pracownika call center. MEN będzie teraz dumało nad opinią...

Jako osoba, której nie raz i nie dwa zdarzyło się w akcie desperacji pizgnąć słuchawką, bo kolcenterowy pracownik za cholerę nie chciał przyjąć do wiadomości, że nie chcę garnków, ani pościeli, ani nauczyć się angielskiego, ani zmienić operatora, ani... truchleję. Bo jak już się taki pracownik wyuczy zawodu, to pewnie pizganie będzie jeszcze trudniejsze. 

Kilka dni temu na przykład zadzwoniła do mnie pani, która "wcale nie chciała mi nic sprzedać, ani do niczego namówić, tylko chciała się dowiedzieć, czy wiem, że w centrum Krakowa jest TA szkoła językowa". Odpowiedziałam, że nie wiem i zupełnie mnie to nie interesuje, i jeszcze że sory batory, ale nie mam czasu na rozmowę o topografii Krakowa oraz wszelkich dostępnych w tym magicznym mieście atrakcjach. Pani na to, że przecież to tylko dwie minuty, że dwie minuty mnie nie zbawią, że... Ależ droga Pani, pewnie że mnie nie zbawią, ale to ja decyduję, co zrobię ze swoimi dwoma minutami.  No ale ona chce tylko o czymś mi powiedzieć i... Dobre wychowanie wciąż brało górę nad wkurwieniem, więc przez lekko zaciśnięte zęby poinformowałam Panią, że naprawdę nie mam czasu w tej chwili z nią dyskutować, bo stoję na kasie w Lidlu. I tu padł epicki argument ze strony pracownika call center: "rozumiem, ale JA TEŻ JESTEM W PRACY".
Zdrętwiałym z wrażenia palcem nacisnęłam czerwoną słuchawkę, zapłaciłam za zakupy i do dziś nie mogę się otrząsnąć... 

Cienka jestem w te klocki. 
Ale mam swojego idola w tej materii i jest nim mój osobisty mistrz ciętej riposty, czyli Jaśniemąż, z którym jeszcze żaden telemarketer nie dał sobie rady. I zaprawdę powiadam Wam, że biada każdemu, który na niego trafi...

Fju examples:

1. Telemarketerka dzwoni z ofertą, pozwalającą za psie pieniądze przebadać sobie serce na lewo i prawo. Jaśniemąż pozwala uprzejmie pozwala Pani na dziesięciominutową tyradę, jaki z tego serca ważny narząd i jak ważne jest dbanie o niego w tym (ofkors!) badania profilaktyczne. Gdy Pani udaje się szczęśliwie dobrnąć do końca przemówienia pada standardowe pytanie: i co Pan o tym myśli? 
Jaśniemąż: droga Pani, myślę że to bardzo ciekawa oferta, ale...
Telemarketerka: tak?
Jaśniemąż: moi współpracownicy mówią, że nie mam serca
Telemarketerka: yyyyyy, ale, yyyyyy, każdy ma serce, proszę Pana.
Jaśniemąż: tak? To moje jest z kamienia. 

2. Telemarketerka dzwoni z ofertą dokupienia sobie za psie pieniądze (a jakże!) dodatkowego numeru razem z telefonem za symboliczną złotówkę. Po przedstawieniu oferty...
Jaśniemąż: ja już naprawdę nie potrzebuję dodatkowego numeru proszę Pani, bo ja i żona mamy telefony na abonament, a kochanka ma na kartę...
Telemarketerka: ale jak to kochanka?!

3. Entuzjastycznie nastawiony do życia telemarketer dzwoni w nadziei opchnięcia garnków... Chcąc miło i sympatycznie zagaić, pyta: "w czym Państwo gotujecie?", a Jaśniemąż gasi jego entuzjazm: "nie orientuję się w czym gotuje służba".

4. Telemarketerka chcąca sprzedaż antyalergiczną pościel za kilka tysiów (nie ma problemu, może być na raty) oznajmia radośnie, że...:
Telemarketerka: proponuję panu prezent i drugi dla żony!
Jaśniemąż: ale ja jestem w związku z mężczyzną, proszę pani. 

5. I na koniec, wersja skrócona, gdy Jaśniemąż naprawdę nie ma czasu na wysłuchanie telemarketingowych zachęt:
Telemarketerka: chciałabym panu zaproponować...
Jaśniemąż; zanim pani zacznie proponować, muszę panią uprzedzić, że jestem zagranicą i zapłaci pani za to połączenia naprawdę sporo....
Telemarketerka: yyyyy, to do widzenia. 


7 komentarzy:

  1. 3 mnie rozwaliło ����������

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam kogoś, kto ma równie skuteczne i niekonwencjonalne sposoby :)

    Pozwolę sobie zaspamować, ale po prostu szalenie ciekawa jestem, jak potoczyłaby się rozmowa telefoniczna naszych mężów...

    http://matkawyluzuj.blogspot.com/2016/03/telefony-telefony-czyli-jak-to-sie-robi.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry spam to nie spam! :)
      A rozmowa... jak spotkanie byka z torreadorem? ;)

      Usuń
  3. Do mnie dzwonią z ofertami kredytowymi dla męża (kiedyś był mój nr jego kontaktowym), któregoś dnia ogarnął mnie taki wkurwia, że gdy zadzwoniła pani z Alior Bank "rozpłakałam się" jej do telefonu i wybełkotałam, co tylko dzwonicie, kredyty oferujecie, a teraz ja zostałam z długami, a on zabrał dupe w troki i tyle go widziałam, dzieci płaczą, komornik zabrał już telewizor, łóżko i samochód, dobrze że tel skitrałam, bo i na niego byście się nie dodzwonili.... PiS, pip, pip.. Połączenie zostało przerwane... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Spójrz na sprawę z innej strony. Jeżeli będą dobrze wykształceni, to nie będzie takich kwiatków, o których piszesz. W stanach telemarketer to zawód. U nas często praca dla ludzi z łapanki i efekty tego później są w słuchawce.

    OdpowiedzUsuń

Komentuj, na zdrowie!

AddThis