Mieliście już możliwość przetestowania miłości własnych mężów / żon / życiowych partnerów korzystając z niezwykle precyzyjnych i opracowanych z najwyższą starannością narzędzi para-psychologicznych stworzonych przez Matkę:
Testy dostępne tutaj:
Test na miłość I -
KLIK
Test na miłość II -
KLIK
Dzisiaj również test, również na miłość, ale nie do życiowego partnera.
To jedyny w swoim rodzaju
test na miłość do własnych dzieci...
Słowo wprowadzenia:
Niedzielny poranek wyglądają u nas zwykle następująco:
- Jaśniemąż śpi to tzw. oporu, a oporów przed spaniem do 9 nie ma żadnych
- Córki zmęczone intensywną sobotą śpią zwykle do 8 (Córka Młodsza) i 9 (Córka Starsza)
- Matka rzuca wyzwanie logice świata i wstaje o 6, robi sobie kawę i przez minimum dwie godziny delektuje się absolutną ciszą* dzierżąc w ręku książkę.
TEST NA MIŁOŚĆ
Wstajesz o 6.
Nastawiasz wodę w czajniku, przygotowujesz książkę i poduszki na kanapie.
Zalewasz kawę.
Mościsz się na kanapie, poprawiasz poduszki, bierzesz do ręki książkę i wzdychasz, a westchnięcie owo wypełnione jest po brzegi totalnym i niezmąconym niczym spokojem.
Zerkasz na zegar: 6:15.
Sięgasz po kawę.
Córka Młodsza:
mamoooooo!
WTF???? Dlaczego???? Za co???? Nie tak miało być! Cholera! [dopuszczalne są przekleństwa cięższego kalibru]
Matka:
już idę kochanie.
Bierzesz naiwnie** kawę i książkę. Może dziecko się przytuli i jeszcze zaśnie. Nie będzie to już kanapa i samotność, ale może uda się poczytać i wypić kawę póki ciepła.
Córka Młodsza:
mamo ubieź siukienka i śpodnie i lajtuzi. Idziemy na dół? Baja?
Dziecko niczym snajper rozbraja twoje wyobrażenia. Dobra! Jeśli ubierzesz dziecko szybko, kawa nie zdąży wystygnąć. Szybko więc!
Na dole włączasz bajkę, dajesz dziecku krakersa i picie. Z jednym dzieckiem nie jest tak źle - uda się!
Zerkasz na zegar: 6:30.
Poczytasz i wypijesz kawę.
Córka Młodsza:
ooo mamo popać, Tała!
Córka Starsza (schodząc po schodach):
no cześć wam.
Matka:
noooo cześć. Dlaczego już nie śpisz?
Córka Starsza:
a tak, wyspałam się.
Matka:
aha... To siadaj na kanapie.
Przykrywasz kocem (jeśli pójdziesz teraz po ubranie to kawa zrobi zimna!), wręczasz picie, krakersa i własny telefon (Angry Birds powinny kupić choć chwilę - byle tą kawę dopić, póki nie lodowata).
Sytuacja opanowana. Młodsza siedzi i układa klocki zerkając na baję, Starsza siedzi i gra w Angry Birds. Nie o tym marzyłaś, nie tak miało być, ale...
Siadasz, poprawiasz poduszkę, sięgasz po książkę. Będzie dobrze!
Podnosisz do ust kubek i bierzesz potężny łyk kawy, a wraz z nim pulpę z rozmoczonych krakersów, którymi Córka Młodsza była łaskawa doprawić twoje marzenia o chwili absolutnej ciszy.
Jest 6:45.
Przeyłykasz pulpę, zapijasz ją zimną kawą.
Kocham je. Naprawdę.
*CISZA ABSOLUTNA (def.) - metaforyczny stan, niezależny od obiektywnych czynników zewnętrznych, dający się zdefiniować dwoma słowami: DZIECI ŚPIĄ.
W praktyce: mogą ujadać psy w całej wsi, sąsiad może rąbać drewno lub serwować disco polo z boomboksu wystawionego na parapecie (czynniki zewnętrzne) - jeżeli Twoje dzieci śpią i niczego od ciebie nie chcą Ty doznajesz stanu zwanego CISZĄ ABSOLUTNĄ.
**NAIWNOŚĆ - stan cechujący umysł każdego rodzica myślącego, że oto złapał przysłowiowego Boga za nogi i będzie mu dane zaznanie (rodzicowi, nie Bogu) CISZY ABSOLUTNEJ