Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 lipca 2014

Każdy rodzic to cyrkowiec

Powrót znad morza.
Cała Polska do przejechania.
Chętnych do przejechania jest więcej niż kilka (tysięcy).
Przejeżdżający (tę Polskę) mijają się więc, zajeżdżają sobie drogę, wyprzedzają, nie wpuszczają...
Przejeżdżający (tę Polskę) zwalniają tylko w jednej sytuacji: korek.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Wehikuł czasu

Mam problem ze wspomnieniami. Ewidentny.
Ewidentnie wspomnienia mnie przygniatają, ich ładunek emocjonalny ciąży, a nieodwracalność kolejnych zdarzeń przygnębia.

sobota, 17 maja 2014

Książka skarg i wniosków

W 1954 roku uchwałą Rady Państwa i Rady Ministrów wprowadzono do sklepów, lokali gastronomicznych i usługowych książki skarg i wniosków.
Książki skarg i wniosków miały służyć społeczeństwu, które zyskało prawo do wyrażania opinii (!), składania wniosków, skarg i zażaleń. Te niepozorne zeszyty stały się swoistą platformą wymiany myśli. Nieświeże mleko – wpis, brak mleka – wpis, mleko z kapslem w złym kolorze – wpis… Czas oczekiwania za długi lub za krótki (w zależności od kolejki, w której się stało) – wpis. Jakość towaru, sposób podania lub ważenia – zawsze można było do czegoś się przyczepić – wpis.

piątek, 24 maja 2013

Moce nadprzyrodzone Matki



Czytam "Chustkę"*.

Pięknie Joanna napisała w dniu 6 urodzin Syna (post z 21.01.2011) o tym, czego się nauczyła, stając się Matką...
Zacytuję:
"nauczyłam się przewidywać przyszłość, czego
 przejawem zewnętrznym stała się pojemna torba
 zaopatrzona we Wszystko, co Będzie Niezbędne:
 chusteczki, bluzę, spodenki, samochodziki,
 ludziki, książeczki, kredki, soczek, herbatniki
 itd. ..."

Jakie to prawdziwe!
Faktycznie - każda (chyba?) kobieta zyskuje takie właśnie nadprzyrodzone moce wchodząc w rolę Matki...

A facet? Czy mężczyzna stając się Ojcem też zdobywa umiejętność przewidywania przyszłości?
Otóż NIE**.

Jakiś czas temu zdarzyło się tak, że rano byliśmy w domu w komplecie. Jaśniemąż zbierał się do pracy, Matka ogarniała obie Córki i siebie celem odstawienia Córki Starszej do placówki państwowej.
Córki obudziłam, napoiłam, zęby im umyłam, ubrałam, uczesałam - i tak przygotowane posadziłam na kanapie na dole.
Lecę na górę celem doprowadzenia własnego matczynego jestestwa do stanu pozwalającego na wyjście z domu, rzucając równocześnie przez ramię Jaśniemężowi, coby na Córki zerknął przez dwie minuty - jest w domu, niech się na coś przyda, nie?
Dwie minuty później schodzę na dół - odszykowana jak ta lala (na nasze wioskowe warunki) - zerkam na Córki i własnym - ożeszfakjapierdzielę - oczom nie wierzę!
Wyrzucam z siebie w kierunku Jaśniemęża pytanie: "cóżeś kochany mężu uczynił?" (w wolnym tłumaczeniu - coś Ty zrobił do cholery?).
Na co Jaśniemąż wygląda z łazienki i z zadowoleniem stwierdza: "dałem im czekoladę tylko".

Czekoladę? Tylko? Gotowym do wyjścia Córkom?***



* kupując książkę wspieramy działalność Fundacji Chustka!
**jeżeli jakiś Ojciec poczuł się dotknięty tym ogólnikowym stwierdzeniem - sory batory...
***nie muszę wspominać, że obie były do przebrania (Córka Młodsza - łącznie ze skarpetkami) i umycia, prawda?


AddThis